-->

Wspólnymi siłami możemy pomóc chorym i niepelnosprawnym w leczeniu i rehabilitacji

Wszystkie Dzieci nasze są. Nie ważne ile mają lat, jakiej są płci i koloru skóry.

Terapie

Na tej stronie znajdziesz informacje na temat Terapii i Metod w leczeniu...

Medycyna

Na tej stronie znajdziesz informacje na temat naturalnych metod leczenia i zdrowego odżywiania

Ciekawe strony

Na tej stronie znajdziesz informacje o suplementach, ziołach, zdrowym odżywianiu, a także o organizacjach, instytucjach, książkach i blogach

Ciekawostki

Na tej stronie znajdziesz Artykuły o szkodliwości szczepionek, leków, cukrze, używkach, itp.

Blog Pomagamy.dbv.pl

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 procent podatku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1 procent podatku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek

Przekaż 1% podatku na dobroczynność


 Już niedługo będziemy rozliczać się z fiskusem. Nasze rozliczenie podatkowe powinniśmy dostarczyć do urzędu skarbowego najpóźniej do dnia 30 kwietnia.
1% ze 100 złotych
=
1 złotówka!
Ta złotówka to tylko kropla w morzu Ich potrzeb,
ale każde morze składa się właśnie z takich kropelek. 

Kropla do kropli a zbierze się ocean!

Przekaż tą kropelkę, choremu dziecku lub chorej osobie dorosłej, pomagając w leczeniu i rehabilitacji.

Na tej podstronie znajdziesz:
  • Odpowiedz na te pytania - Kto może przekazać 1% podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego? Jak przekazać 1% podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego?
  • O czym warto pamiętać
  • Instrukcje wypełniania PIT
  • Darmowy program do rozliczenia podatkowego

Wypełnienie wniosku polega wyłącznie na podaniu numeru wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) wybranej Organizacji Pożytku Publicznego (OPP), wysokości kwoty na jej rzecz i Cel szczegółowy 1%.
W konsekwencji nie musisz już przytaczać pełnej nazwy OPP, co stanowi znaczne ułatwienie.

Oto przykład dobrze wypełnionego PIT-u:
 

POMOC dla dzieci i dorosłych w leczeniu i rehabilitacji - Pomagamy Dbv Pl

Dominik Młynkowiak walczy o życie!


Zwracamy się z apelem do ludzi dobrej woli o pomoc finansową
i przekazanie 1% podatku na leczenie Dominika Młynkowiaka.

W 2009 u Dominika zdiagnozowano nowotwór złośliwy neuroblastomę 4 stopnia z przerzutami do kości, szpiku, opon mózgowych i węzłów chłonnych. Przeszedł ciężkie leczenie z zastosowaniem chemioterapii, zabiegów chirurgicznych, autoprzeszczep szpiku kostnego i radioterapię.

W marcu 2012 nastąpił nawrót choroby. Tym razem zastosowano chemioterapię, leczenie izotopowe w Gliwicach, magachemię i przeszczep od dawcy niespokrewnionego. Była nadzieja, że tym razem udało się pokonać nowotwór. Niestety pomimo agresywnego leczenia w październiku 2013 choroba znów zaatakowała. Dominikowi podano chemię, która wycisza proces nowotworowy, ale nie jest w stanie doprowadzić do całkowitego wyleczenia. Wykorzystano wszystkie skuteczne możliwości leczenia w Polsce.

Jedyna szansą
dla Dominika jest wyjazd do Kliniki w Greifswald w Niemczech i podjęcie eksperymentalnej terapii z zastosowaniem monoklonalnych przeciwciał anty-Gd2. Terapia ta mimo, że skuteczna jest w fazie badań klinicznych. W związku z tym nie jest refundowana przez NFZ. Koszt terapii to około 170.000 euro.

Rodzice sami muszą pokryć ogromne koszty leczenia. Wierzą że uda się zebrać środki i Dominik będzie miał szansę na wyleczenie. Sami nie są w stanie sprostać wyzwaniu, dlatego prosimy o pomoc. Terapia w Niemczech jest ostatnią szansą by uratować Dominika. Liczy się każda złotówka, która przybliży rodzinę do wyjazdu.
Będziemy wdzięczni za pomoc i wsparcie.

Z wyrazami szacunku
 Małgorzata i Zbigniew Młynkowiak


Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 10601 Młynkowiak Dominik - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekaż 1% podatku
KRS: 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj: 10601 Młynkowiak Dominik

BLOG Dominika znajduje się tutaj:  http://dominik-mlynkowiak.blogspot.com

środa

Pomóż mi zrobić pierwszy krok...: Moja historia


Moja Rodzina - Mama, Tata i  troje Rodzeństwa bardzo mnie wyczekiwali. Przyszłam na świat 14 grudnia 2001 roku w Warszawie, i niestety okazało się że jestem chora, DIAGNOZA: przepuklina oponowo-rdzeniowa i wodogłowie. Była to bardzo smutna wiadomość dla mojej Rodziny, ale i tak bardzo mnie pokochali.
Chwilę po urodzeniu przewieziono mnie do Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.

Tam (w pierwszej dobie życia) lekarze przeprowadzili  operację z powodu otwartej przepukliny oponowo-rdzeniowej,czego następstwem jest niedowład wiotki kończyn dolnych.
Następnie z powodu wodogłowia wstawiono mi do główki zastawkę komorowo-otrzewnową.

W wieku dwóch lat przeszłam kolejną operację - wymieniono zastawkę, ale...
Przez błędne rozpoznanie co mi jest, było o krok od tragedii. Nie caly tydzień przed Swiętami Bożego Narodzenia w 2003 roku leczono mnie na zapalenie płuc, lecz mama zorientowała się, że coś jest źle i  leki nie dzialaja. Szybko zgłosiła się ze mną do szpitala, gdzie prosiła i błagała o karetkę, widząc, że jest coraz gorzej. Lekarze niestety odmawiali dania karetki, twierdząc, że nie ma w tej chwili wolnej. Mój stan się pogarszał z minuty na minutę. Po 4 godzinach blagania i klótni znalazła się karetka, lecz dopiero, gdy mama zaczęła grozić lekarzom opisaniem tej sytuacji w gazetach. 

Gdy znalazłam się w końcu w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, lekarze powiedzieli że byla to ostatnia chwila na uratowanie mojego życia. Zapchała się zastawka, więc nie było to żadne zapalenie płuc... 

Na szczęście jestem silną dziewczynką i wyszłam z tego cała i zdrowa.
W 2004 roku ponownie przebywałam w szpitalu, z dysfunkcją układu zastawkowego.


Z powodu otwartej rany na kręgosłupie, którą z lekarze długi czas próbowali wygoić, ale niestety nie udalo sie, ponieważ ciągle dostawaly się niebezpieczne bakterie, w 2008 roku przeprowadzono następną operację -przeszczep płatowy skórny szczytu garbu kostnego na kręgosłupie, który powtarzany był trzy razy, ponieważ niestety nie chciał się przyjąć. Własnie dopiero za ostatnim, trzecim razem, w końcu się udalo.

W wakacje 2010 roku przebywałam w Uniwersyteckim Szpitalu Ortopedyczno - Rehabilitacyjnym w Zakopanem ,gdzie po długich konsultacjach, długich oczekiwaniach zostałam poddana operacji resekcji garbu kifotycznego. Po tej operacji mam piękne proste plecki, a jedynym śladem po operacji jest blizna. Teraz chodzę do 5 klasy szkoły podstawowej i bardzo lubię przebywać z dziećmi...

MOIM MARZENIEM JEST CHODZIĆ. W Niemieckiej Klinice wykonywane są operacje, być może mogły by pomóc , ale najpierw, by dowiedzieć się czy jest możliwość takiej operacji , potrzebne są konsultacje i różne badania w tamtejszej klinice. Na to właśni Moja Rodzina zbiera  pieniądze...

ZA KAŻDĄ POMOC Z SERCA DZIĘKUJEMY.

_________________

Ewa is a disability since birth, was born on 14 December 2001 in Warsaw with myelomeningocele and hydrocephalus. Although nothing was indicating that Ewunia born sick, so it unfortunately happened.
Shortly after birth, she was transferred to Children's Health Center in Międzylesie.
There (on the first day of life) doctors performed the operation because of the open hernia meningo-core, which results in paralysis of the lower limbs limp.
Then, due to hydrocephalus shunt inserted ventriculo-peritoneal.
At the age of two years underwent another operation - valve replacement, but ...
 Unfortunately, due to an error in our urban clinic doctors almost lost Ewunia. Not a whole week before Christmas in 2003, our Ewunia treated for pneumonia, but when we saw that the drugs are not working, reported to the hospital, where we asked and begged for an ambulance for Ewunia, seeing that it is getting worse. Doctors, unfortunately, refused food carriage, claiming that he has free. After 4 hours of pleas and arguments found in an ambulance, but only when the mother Eve began to threaten doctors describing the situation in the newspapers.
When Ewunia found at the end of the Children's Health Center in Warsaw, the doctors said that was the last moment of her rescue. Valve is clogged, so there was no pneumonia ...
Fortunately, we came out strong Ewcia this unharmed.
In 2004, she was in the hospital again, with shunt dysfunction.

Because of the open wound on the spine, which together with the doctors were trying to heal, but unfortunately was not successful because it always comes in contact with dangerous bacteria, in 2008, another operation was performed splenius skin-graft bone hump on the top of the spine, which was repeated three times, as unfortunately, has not taken off. Just before the final, the third time he finally succeeded.
In the summer 2010 years Ewcia visited Orthopaedics University Hospital - Rehabilitation in Zakopane, where, after long consultation, expectations long been subjected kifotycznego hump resection.
Ewunia dream is to walk. The German Department of the operations are performed, you may be able to help a Ewunia, but first, to find out if there is the possibility of such an operation Ewunia are required consultation and various studies in the local clinic. This is what we collect money ...

THANK YOU FOR ANY HELP - Ewunia with Family.

Jak pomóc

Ewunia jest podopieczną Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa
Bank Pekao S.A. I O/Warszawa

41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 Koniecznie z dopiskiem: "9865 Dąbrowska Ewa Małgorzata darowizna na pomoc i ochronę zdrowia"

Wpłaty zagraniczne:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
 (Foundation for Children 'Help on Time')
Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, Poland
Bank Pekao S.A. I O/Warszawa
SWIFT (BIC): PKOPPLPW
IBAN: PL 31 1240 1037 1978 0010 1651 3186 (EUR)
IBAN: PL 86 1240 1037 1787 0010 1740 2700(USD) 
Postscript: '9865 Dabrowska Ewa Malgorzata - donation for help and health care' 


Ewunia jest też podopieczną Fundacji "Z Uśmiechem"  
 http://www.zusmiechem.org/Podopieczni/Ewa_Dabrowska.html
Numer konta do przekazania darowizny na subkonto w Fundacji "Z Uśmiechem" :
86 1090 2040 0000 0001 1113 9744
z dopiskiem "dla Ewy Dąbrowskiej"


DZIĘKUJEMY!!! / THANK YOU!!! / DANKE!!!


BLOG EWUNI.

poniedziałek

Blog poświęcony pamięci Sandrusi i pomocy dzieciom

Blog poświęcony jest pamięci małej, niezwykłej Sandrusi i pomocy dzieciom.
Przypomnijcie sobie historię naszej małej - wielkiej bohaterki:

Sandrusia Korbiel [*]
04.09.2005 - 19.06.2012

 
Gdy Sandrusia skończyła 4 lata, jej rodzice zauważyli zmianę w jej zachowaniu. Z żywiołowej dziewczynki stała się apatyczna, spokojna, nie bawiła się już tak, jak kiedyś. Później pojawiły się wymioty i budzenie się w nocy z płaczem. Lekarz pediatra po zbadaniu stwierdził grypę żołądkową. Po dwóch tygodniach bez zmian, pediatra wystawił skierowanie do szpitala w Chrzanowie. Tam zrobili podstawowe badania, wszystkie wyniki były w normie. Mimo tego, Sandrusia z dnia na dzień coraz gorzej wyglądała, nie utrzymywała moczu, gorączkowała. Wtedy mama postanowiła wypisać ją ze szpitala na własne żądanie. Rodzice zawieźli ją na prywatną wizytę do Krakowa. Po wysłuchaniu jakie Sandrusia ma objawy pani doktor bardzo się zaniepokoiła. Następnego dnia przyjęła Sandrusię na oddział w Krakowie na ul.Strzeleckiej. Rano Sandrusia czuła się dobrze, wieczorem było znacznie gorzej. Karetka przewiozła ją do szpitala w Prokocimiu.

Badania tomografem wykazały dużego guza (70x65x80mm). Sandrusia trafiła na oddział intensywnej terapii. Lekarze orzekli, że konieczna jest operacja. Odbyła się w listopadzie 2009 roku. Po operacji Sandrusia była 10 dni w śpiączce farmakologicznej. Po wybudzeniu okazało się, że ma sparaliżowaną lewą stronę ciała. Mimo tego, lekarz powiedział, że "to cud, że Sandrusia żyje, bo już była jedną nogą na tamtym świecie". Guz nie został całkowicie usunięty. Badanie histopatologiczne wykazało, że to nowotwór złośliwy medulloblastoma. Sandrusia rozpoczęła rehabilitację, konieczna była chemioterapia. Paraliż powoli ustępował.

 W czerwcu 2010r Sandrusia przeszła radioterapię - 33 naświetlania głowy i kręgosłupa. Następnie 7 bloków chemioterapii i chemię uzupełniającą. Guz zmniejszał się bardzo powoli, pozostałość to 14x10x10mm. Przez ten okres 19 miesięcy byli u różnych specjalistów i wszyscy twierdzili że są małe szanse na to, że wyzdrowieje, ale rodzice nie poddawali się, wierzyli, że są szanse na to, żeby żyła. W kwietniu 2012 roku, po uzbieraniu odpowiedniej kwoty, rodzice Sandry postanowili poprosić o pomoc lekarzy w klinice w Paryżu. Lekarz, z którym się konsultowali, zauważył niejasności w wynikach badań histopatologicznych. Postanowił powtórzyć badania. Wynik był szokiem - u Sandrusi zdiagnozowano guza oponiaka z komponentem rabroidalnym - złośliwym. Ten nowotwór występuje tylko u 1,5 % chorych dzieci. Lekarze nie mają doświadczenia w leczeniu tego rodzaju nowotworu ze względu na jego rzadkie występowanie. Co gorsza, ostatni rezonans wykazał, że guz zaczyna rosnąć (to znaczy, że chemia już nie działa). Zostali poinformowani, że operacja w Polsce nie jest możliwa, polscy neurochirurdzy twierdzili, że operacja może przynieść więcej złego niż dobrego. Mimo tego, po uzbieraniu pieniędzy umówili się na drugą konsultację w Paryżu, tym razem zabrali Sandrusię. W maju 2012 r. Sandra przeszła operację we Francji.

Niestety niedługo po tym okazało się że guz odrasta w zastraszającym tempie. W styczniu 2012 r. Sandrusia została sparaliżowana. Odeszła 19.06.2012 r. w ramionach swojej najukochańszej mamusi.



piątek

Klaudia Draga doznała ciężkiego urazu mózgu...

Szanowni Państwo!

Klaudia przed wypadkiemNasza córka Klaudia Draga ma 16 lat. Urodziła się zdrowa. Była dzieckiem wysportowanym, towarzyskim, członkiem zespołu „Miraż” z Wodzisławia Śląskiego. Wyjeżdżała na Mistrzostwa Polski i Świata, skąd przywoziła medale. Brała udział w koncertach charytatywnych na rzecz pomocy choremu koledze, a teraz sama znalazła się w sytuacji, która wymaga pomocy.


Klinika BudzikKlaudia w dniu swoich 16 urodzin (17.03.2013r) wyszła z domu na spacer i już nie wróciła. Została potrącona przez samochód na przejściu dla pieszych nieopodal domu. W wyniku tego doznała ciężkiego urazu mózgu. Była hospitalizowana w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach na Oddziałach: OIOM, Neurologii Dziecięcej i Rehabilitacji Neurologicznej. Następne miesiące była w śpiączce.


RehabilitacjaObecnie Klaudia odzyskała świadomość i wymaga bardzo intensywnej rehabilitacji, która pomoże jej przywrócić sprawność. Niestety rehabilitacja, którą zapewnia NFZ jest niewystarczająca, dlatego zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy potrzebnych na turnusy rehabilitacyjne. Koszt takiego dwutygodniowego turnusu to 5 tysięcy złotych, a w ciągu roku nasza córka powinna mieć ich co najmniej kilka. Od specjalistów dowiedzieliśmy się, że pierwszy rok po wypadku jest najważniejszy i decydujący o dalszej sprawności. Klaudia według lekarzy i rehabilitantów ma duży potencjał i można z nią wiele wypracować. Już po pierwszym pobycie na turnusie rehabilitacyjnym zaobserwowaliśmy poprawę.

Wierzymy, że dzięki Państwa pomocy uda nam się zebrać potrzebną ilość pieniędzy na rehabilitację naszej córki. Z góry dziękujemy za okazaną pomoc finansową i otwarte serca.
Wdzięczni za wszystko rodzice,
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0B8FjWSRo0e9EAcV_WgCCavJVMezPe1xBP2D9_qWZylXa1q6jldrKcSamnnCwny_FHvchoG3LHRi6kY2dV83BZCpdnf5uRZeo4ffDzbSxJfYkhZ31484jA7OMYJnylmyuWSTuqW4LpZZc/s640/KLAUDIA.jpgNadia i Mariusz Draga


17 stycznia 2014 r. o godz. 17:00 w Wodzisławskim Centrum Kultury odbędzie się koncert na rzecz Klaudii Draga

Zapraszamy na koncert
oraz do odwiedzania strony internetowej Klaudii: pomozklaudii.pl


Pieniądze pozyskane dla Klaudii będą przeznaczone na:
  • rehabilitację (koszt to około 100 zł za 1h). Klaudia musi być rehabilitowana codziennie,
  • sprzęt rehabilitacyjny: pionizator, balkonik, materac, wałek,
  • konsultacje logopedyczne i psychologiczne oraz masażystę,
  • turnusy rehabilitacyjne (koszt od 5000 zł wzwyż),
  • hipoterapię,
  • terapię aminokwasami (koszt 1200zł za 30 dni kuracji),
  • terapię mikropolaryzacji (koszt 10 zabiegów 700zł),
  • zajęcia z biofeedbacku,
  • wizyty prywatne u specjalistów – neurolog, okulista, laryngolog i foniatra. Niestety na wizytę w ramach NFZ czeka się średnio ok. 2-3 m-cy. Klaudia nie może czekać tak długo, interwencja musi być natychmiastowa,
  • zakup leków i suplementów (Cerebrolizyna to koszt 400 zł za 20 ampułek).

Źródło: http://piotrusioweserduszko.blogspot.com

środa

Oskarek walczy z neuroblastomą

Witam,
Oskarek jest już tydzień po 2 cyklu przeciwciałami GD-2 . Tym razem było troszkę lepiej mniej bolały go nóżki a rączki w ogóle ;) Ale zawsze musi się pojawić jakiś kłopot tym razem z chodzeniem znowu ma sztywne nóżki tak jak po chemii w gdańsku i nie chce chodzić , ale to tylko kwestia czasu :)) Ogólnie w szpitalu jak jest i dostaje morfinę do przeciwciał to cały czas śpi i nie je - na szczęście teraz to nadrabia . Oczywiście menu mu sie nie zmieniło więc priorytetem jest ... zupka pomidorowa . Za tydzień w poniedziałek mamy kontrolę szpiku ( biopsję ) aby sprawdzić jak organizm reaguje na przeciwciała. Wczoraj na kontroli morfologii zapytałam P. Doktor dlaczego tak bolą Oskarka te nóżki dostałam odpowiedź że GD-2 przenika przez szpik i kości tak bardzo ,że nic nie jest w stanie się przed nim ukryć . Bardzo z jednej strony mnie to ucieszyło bo leczenie to ma polegać na "zabiciu " jakichkolwiek minimalnych oznak nowotworu niewykrywalnych żadnym badaniem rezonansu czy też MIBG . Oskarek gorąco pozdrawia i z całego serduszka dziękuje za dotychczasową pomoc :)))) Odezwę się za tydzień jak poznam wyniki biopsji , które oczywiście będą dobre :) Również z całego serca dziękuję i pozdrawiam - Ania

Oskarek walczy z neuroblastomą

Marcin walczy z neuroblastomą


https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibXN75jwqo3CIvL-kqZ7JwkBoEjblJrFa40kZfhAZOlHK7YoQGjCE7Ok9XlfB3t-RKM_kP_bnLXZjmiBEV_YrkFr4v-xyFg03oABkFyUBKCXnZwS7fHCyrDcc82aCQvbqBjWg-BSQJ7AI/w361-h517-no/logo.jpg Marcin wciąż na antybiotyku, zapalenie oskrzeli przyplątało się i nie bardzo chce odejść, no ale ogólnie nasz synek w świetnej formie, bez oznak choroby. Pierwszym śniegiem niezwykle ucieszony, ale niestety ogląda go przez okno. Oczywiście list do Mikołaja już napisany, no i jak się okazało rano Mikołaj zabrał ten list ;) Jednak najczulsze i najwspanialsze są nasze pożegnania, z braćmi przed wyjściem do szkoły, ze mną tuż przed odjazdem do pracy i zresztą z każdym kto nas odwiedza. Musi pod drzwiami wypowiedzieć całą litanię:), a więc całusków sto dwa, z Bogiem, zostańcie z Bogiem, Boże Cię prowadź, fajnie z Tobą było, pa pa, kocham Cię, do zobaczenia :) Przy takim pożegnaniu dzień musi być dobry, czego i Wam życzę. Pamiętajcie w modlitwach o naszych chorych dzieciaczkach, mocno zaciskajcie kciuki za Klaudię... pozdrawiam mama


sobota

Tykająca bomba w głowie


O czym myślałbyś, mając raka mózgu?

Kamil myśli o powrocie na Święta do domu. Tylko na które? Na które pozwoli guz. Nazywa się glejak i siedzi w mózgu mojego brata, Kamila. My nazywamy go potworem, strasznym paskudztwem, które rozlewa się po mózgu. Trudno jest go wyciąć, a że jest to nowotwór złośliwy, to operacje niewiele dają. Wiemy to, bo Kamil przeszedł już dwie. I guz powrócił, większy i groźniejszy. Drugi zabieg zadziałał jak płachta na byka, a radykalna radioterapia, która miała pomóc w walce z chorobą – jedynie pogorszyła stan Kamila - nastąpił udar mózgu, natomiast nowotwór na dobre zadomowił się w głowie Kamila, osiągając wielkość 7 x 7 cm!


A zaczęło się od bólu głowy. Wydawałoby się, że to nic groźnego, ot, tabletka przeciwbólowa i przejdzie. Nie przeszedł. Badania wykazały glejaka. Był to maj 2012, końcówka studiów Kamila, wymarzona praca w sądzie – idealny początek dorosłego życia. Choroba sprawiła, że Kamil musiał zamienić garnitur na szpitalną piżamę, a pisanie magisterki na wysyłanie niezliczonej ilości maili z prośbą o konsultację. Gdy możliwości leczenia w Polsce się wyczerpały, zaczęliśmy szukać za granicą. Nasz cel był jeden – pozbyć się guza. Nie tylko go leczyć, ale wyleczyć. Guz zajmował 1/4 mózgu Kamila i był jak tykająca bomba. W Polsce nie było już żadnej nadziei. Poza wyrokiem za kilka miesięcy w zawiasach na kilka lat. Nie było czasu do stracenia, glejaki szybko odrastają, a że są oporne na leczenie, to sieją spustoszenie w mózgu. Szukaliśmy pomocy, gdzie się dało. Szwajcaria, Niemcy, Belgia – wszystko na nic, żadnej nowej nadziei. Usłyszałem tylko, że po co ciągam brata na konsultacje w takim stanie. Miałem się poddać i pozwolić mu spokojnie umrzeć? Nigdy!

Postanowiłem udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych... po długich poszukiwaniach znaleźliśmy klinikę w Houston, która na swoim koncie ma wiele zwycięstw z glejakiem. Kamil został zakwalifikowany na leczenie metodą terapii genowej. Jedyne, co nas powstrzymało, żeby się spakować i lecieć za ocean to koszty: 600.000 zł za dwuletnie leczenie. Przez pół roku zbieraliśmy potrzebne fundusze. Szło powoli, ale i kwota do zebrania była kosmiczna. Gdy mieliśmy zebrane 200 tys. zł, postanowiliśmy, że nie ma na co czekać – lecimy do Houston! I była to najlepsza decyzja, jaką mogliśmy wtedy podjąć. Gdyby Kamil jeszcze chwilę był w Polsce - najprawdopodobniej nie przeżyłby następnych kilku miesięcy…


W klinice jesteśmy od 24 sierpnia. Po 5 tygodniach leczenia antyneoplastonami otrzymaliśmy zdjęcia mózgu Kamila…guz zmniejszył się o 34%. Terapia działa, i to działa rewelacyjnie! Jeśli w takim tempie będziemy pozbywać się guza, Kamil wróci do Polski szybciej, niż było planowane. Mieliśmy świadomość, że terapia mogła nie zadziałać, ale to była ostatnia deska ratunku. I działa, niszczy tego przeklętego guza!


Prosimy o pomoc w dalszej walce z glejakiem. Kamil przeszedł długą drogę, żeby być w tym miejscu, w którym jest teraz. Największą porażką będzie powrót do Polski, gdzie nie ma szans na wyleczenie. Koszty są ogromne, a dodatkowe leki mogą je zwiększać. Chcielibyśmy zebrać chociaż część potrzebnej kwoty, żeby Kamil nadal mógł być leczony metodą terapii genowej. Prosimy, bądźcie z nami w tym trudnym, ale dającym nadzieję na powrót do zdrowia, czasie. Bardzo tego potrzebujemy.

Daniel, brat Kamila


Opublikuj

Obserwatorzy

Domore i Siepomaga